Blog

Hallo , hallo na pogaduchy  zaprasza Rufaro – ragdoll Warszawa 

Zapraszamy – oczekujcie na te kocięta z Nami 

Miłość nie wybiera rodowodu, czyli jak Blondyna rzuciła wyzwanie planom hodowlanym . 

Prowadzenie hodowli to nie tylko standardy rasy i genetyka. To przede wszystkim lekcja pokory, której udzielają nam nasi czworonożni przyjaciele. Bohaterką tej lekcji jest nasza Brava, blue bicolorka, którą wszyscy w domu nazywamy po prostu Blondyną.

Moje plany? Były ambitne. Najpierw miał być Szafir – elegancki blue colorpoint. Blondyna jednak na randkach wolała ciemne kąty i święty spokój. Potem postawiłam na Ilana – ognistego, rudego kocura, który miał wnieść nową energię do jej serca. I znów nic z tego. Wielka pomyłka! Blondyna konsekwentnie mówiła „nie”, a ja z każdym miesiącem traciłam nadzieję. Dwa lata minęły na czekaniu, obserwowaniu i marzeniach o jej dzieciach, których wciąż w naszej chacie nie było.

I wtedy pojawił się Benji.

Benji to blue bicolor, tak jak ona, ale na tym podobieństwa się kończą. Nasza Blondyna to słodka kruszynka, delikatna dama o eterycznej urodzie. On? To prawdziwy macho – bystry, pewny siebie i morowy chłopak, który od progu zaznaczył swoją obecność.

Nie wiem, co stało się tego dnia. Czy to magnetyzm Benjiego, czy fakt, że noszą te same barwy, ale w Blondynie coś pękło. Ta nieugięta dotąd dziewczyna nagle zmiękła. Jej serce otworzyło się na miłość, na którą czekaliśmy całe dwa lata! Randka była pasmem czułości i mruczenia, a my mogliśmy tylko z niedowierzaniem patrzeć, jak rodzi się coś wyjątkowego.Morał? Jako hodowcy możemy snuć wizje, kreślić plany i marzyć o konkretnych połączeniach, ale życie i tak napisze swój własny, najpiękniejszy scenariusz. Dziś z ogromną ekscytacją zacieramy ręce i czekamy na efekty tego spotkania. Wiemy jedno: maluszki po tak wyjątkowej parze będą cudowne. A ponieważ wyczekiwaliśmy ich tak długo, będą kochane każdą cząstką naszego serca.